Moda przemija i wraca i nie warto walczyć z tym faktem. Lepiej uznać kilka prostych prawd: nigdy nie mówić nigdy, nie wyrzucać wyjątkowo udanych egzemplarzy, nawet gdy wychodzą już z mody i nie przywiązywać się za bardzo. Tak, koniec absolutnego panowania masywnych butów na platformie właśnie się zbliża, na salony weszły klasyczne szpilki.
Kate Moss
Jennifer Lopez
Lea Michele
Evan Rachel Wood
Emma Watson
Rachel McAdams
Sarah Jessica Parker
Co prawda niektórzy są im wierni od kilku sezonów, jak Kate Moss, muszę też przyznać, że przeczuwałam ich powrót i 3 lata temu i kupiłam bardzo fajny model vintage, ale teraz nadszedł moment gdy zaczynają być wszędzie. Ostatnie kilka lat było im mniej łaskawe, zdecydowanie chętniej nosiłyśmy platformy i koturny. Świat mody oszalał na punkcie zaokrąglonych przodów i peep toe, które były wyczekiwaną odmianą po tak zwanych pointy shoes lub point-toe pumps, czyli butach z czubem. Moda na nie zapanowała mniej więcej w roku 2000 i ciągnęła się przez kilka lat. Niektóre modele, z nadmiernie wyciągniętym czubkiem prezentowały się wyjątkowo nieciekawie, szczególnie gdy czubek podnosił się do góry i buty zaczynały przypominać te noszone przez Alladyna. Dość szybko stały się synonimem złego gustu. Ale klasyczny model pointy shoes niewiele ma z nimi wspólnego – czubek jest zaostrzony, ale bardziej migdałowy niż wyciągnięty. Taki fason butów pojawił się już kilkadziesiąt lat temu i trafił do modowej klasyki. Z pewnością będzie też wracał do mody co kilka lat, nawet jeśli na jakiś czas ustąpi miejsca innemu fasonowi. Jeśli więc chcecie zainwestować w dobre jakościowo, markowe buty – śmiało możecie wybrać ten właśnie model, szczególnie w kolorze czarnym. Ostatnio rekordy popularności biją Pigalle Christiana Louboutina. Jeśli po prostu chcecie sprawić sobie modne szpilki, fason ze spiczastym przodem ma w tej chwili w ofercie kilka sieciówek. Model z Zary z asymetrycznym przodem był swego czasu bardzo popularny na blogach i faktycznie prezentuje się bardzo dobrze. Można go jeszcze upolować na przecenach (pochodzi z poprzedniej kolekcji).
Christian Louboutin Pigalle 120
Christian Louboutin
Jimmy Choo
Mango
Zara
Zara
H&M
Mango
Zara
Możecie wybierać spośród wielu kolorów i różnych wysokości obcasa. Dobrze prezentują się właściwie w każdym kolorze, czarne to oczywiście klasyk, ale możecie poeksperymentować z czerwienią, wężową skórą, kolorem cielistym lub bardzo modnymi, choć już bardziej ekstrawaganckimi metalicznymi. Będą świetne na wieczorne wyjście i dodadzą imprezowego charakteru nawet zwykłym dżinsom połączonym w t-shirtem.
Rianne ten Haken by Philip Riches for Avant Garde Magazine
Rianne ten Haken by Philip Riches for Avant Garde Magazine
Kate Moss
Toni Garrn by Sean&Seng for Numero #126
Toni Garrn by Sean&Seng for Numero #126
Juliana Schurig by Nagi Sakai for Glamour Germany September 2011
Karmen Pedaru by Hedi Slimane for Vogue China September 2011
Ale, niestety, szpilki o spiczastym przedzie mają też wady. Jak dla mnie są przede wszystkim dużo mniej wygodne niż platformy – wąski, niestabilny obcas, cieniutka podeszwa pod którą czuć każdy kamyk. Wąskie przody są też niezdrowe dla stopy. Pigalle 120, na baaardzo wysokim obcasie - to musi być męka dla stopy. Moje szpilki miałam jak na razie raz na sobie i po 10 minutach marzyłam tylko o tym, aby je ściągnąć…
Szmaragd to kolor głęboki, szlachetny i na swój sposób magiczny: w baśniach tego koloru są smoki, zaczarowane pierścienie i tajemnicze eliksiry. Przywodzi na myśl otchłań wody i blask szlachetnego kamienia – szmaragdu. Właściwie zawsze go lubiłam i od dawna gości w mojej szafie. W tym sezonie bije rekordy popularności. Już latem nieco jaśniejsza jego wersja przewijała się w kolekcjach, ale jesienią nastąpiło apogeum. Szmaragd pojawił się na wybiegach a potem w niemalże każdym magazynie modowym.
Emilio Pucci,, Fall 2011
Emilio Pucci Fall 2011
Gucci Fall, 2011
Gucci Fall, 2011
Nina Ricci, Fall 2011
Nina Ricci, Fall 2011
Louis Vuitton, Fall 2011
Zdążył wejść już na salony i wygląda na to, że celebrytki go pokochały, szczególnie w wersji od Pucci. Jennifer Lopez, Drew Barrymore i Anja Rubik – wszystkie wybrały tę samą wieczorową suknię maksi. Trzeba przyznać, że jest kolor bardzo twarzowy – pasuje i śniadej Jennifer i eterycznej Anji. Drew wygląda zjawiskowo, choć to sesja zdjęciowa a nie spontaniczne zdjęcie pstryknięte na gali. Najbardziej ten kolor pasuje mi jednak do brunetek o typie urody „królowej śniegu” jak Eva Green czy Anne Hathaway.
Jennifer Lopez w kreacji Pucci
Drew Barrymore w kreacji Pucci
Anja Rubik w kreacji Pucci
Chanel Iman in Gucci
Angelina Jolie
Penelope Cruz
Uma Thurman as Poison Ivy
Debbie Harry by Andy Warhol
Tej jesieni jest jednym z moich ulubionych trendów, wyciągam z głębi szafy intensywnie zielone ubrania sprzed kilku sezonów i szukam nowych w sklepach.
Jak nosić szmaragdową zieleń?
·Z innymi nasyconymi kolorami: kobaltowym niebieskim, musztardowym lub fioletem - jasnym jak u Gucci, ale też śliwką i bakłażanem
·Lubi szlachetne, mięsiste materiały jak aksamit i zamsz
·Dobrze wypada na połyskliwych materiałach i pod nadrukiem w super-modną w tym sezonie wężową skórą
·Cudownie prezentuje się ze złotem i srebrem
·Jest stworzony do wieczorowych kreacji, głęboki odcień dodaje elegancji i wytworności nawet prostej sukience
·Na co dzień dobrze będzie wyglądał duży, szmaragdowy sweter z moheru lub kaszmiru lub aksamitna marynarka w tym kolorze
Bianca Balti by Miles Aldridge for Vogue Italia, August 2011
Bianca Balti by Miles Aldridge for Vogue Italia, August 2011
Cap d'Antibes, Caroline Brasch Nielsen by Sean & Seng for Numero No. 125, August 2011
Juliette Barton by Will Davidson for Harper’s Bazaar Australia
Merle Bergers by Leo Krumbacher for Grazia Germany #36 September 2011
Wicked Green, Stephanie Lee by Kim Je Won for Singles Korea August 2011
Wicked Green, Stephanie Lee by Kim Je Won for Singles Korea August 2011
Wicked Green, Stephanie Lee by Kim Je Won for Singles Korea August 2011
Współpraca H&M z wielkimi kreatorami mody to już tradycja. Wszystko zaczęło się od Karla Lagerfelda – w listopadzie 2004 roku do sklepów trafiła kolekcja sygnowana nazwiskiem projektanta. Wyprzedała się na pniu – w niektórych sklepach w godzinę. Komercyjny sukces kolekcji oraz pokazanie przez projektanta, że wielka moda nie musi być droga (słynne: If you are cheap…nothing helps – świetna reklama poniżej, jeśli jej nie pamiętacie, koniecznie obejrzyjcie) przetarły szlaki kolejnym wielkim świata mody.
W 2005 roku ubrania dla szwedzkiej sieciówki zaprojektowała Stella McCartney, w 2006 duet Victor&Rolf oraz Madonna, rok później Roberto Cavalli i kolejna gwiazda pop – Kylie Minogue. W 2008 H&M nawiązał współpracę z Comme des Garçons i Rei Kawakubo, w 2009 projektowali dla nich Matthew Williamson i Jimmy Choo. Kolejna była Sonia Rykiel (ubrania i bielizna) – przełom 2009/2010 i Lanvin jesienią 2010. Oprócz współpracy z projektantami i celebrytkami było też kilka mniejszych projektów jak kolaboracja ze szwedzka blogerką Elin Kling wiosną 2011 (kolekcja była dostępna tylko w Szwecji z tego co mi wiadomo) oraz projektantką biżuterii Solange Azagury-Partridge (bodajże jesienią 2005).
Roberto Cavalli for H&M
Roberto Cavalli for H&M
Roberto Cavalli for H&M
Pomysł chętnie podchwyciły inne marki i namówiły do współpracy przeróżne znane osoby, czasem niewiele mające z modą wspólnego. Obecnie chyba każda sieciówka może pochwalić się współpracą z kimś tam i niemalże każda celebrytka ma w swoim dorobku jakiś tam incydent związany w projektowaniem ubrań. Ale w przypadku szwedzkiego giganta jest się czym pochwalić – pracują z największymi i często efekty tej współpracy są bardzo udane.
Jimmy Choo for H&M
Jimmy Choo for H&M
Jimmy Choo for H&M
Jimmy Choo for H&M
Większość kolekcji odnosi ogromny komercyjny sukces – w przededniu otwarcia przed sklepami koczują tłumy, następnie w sklepie trzeba stoczyć bitwę o wymarzony ciuch. Jeśli nie uda nam się go zdobyć możemy odkupić go od kogoś na aukcji internetowej, oczywiście za wielokrotność sklepowej ceny. Szwedzki gigant wprowadził nawet limity mające zapobiec temu procederowi – jedna osoba może kupić tylko jeden egzemplarz z danego modelu. Wiem, że w przypadku niektórych kolekcji faktycznie tak było, ale były i takie, które wisiały w sklepach długie miesiące i nawet doczekały się przecen. Cały ten szum jest nieodzowną częścią wprowadzenia kolekcji do sklepów i zdaje się być marce bardzo na rękę. Zawsze jest to wydarzenie w świecie mody – towarzyszy mu promocja na światową skalę – billboardy, reklamy w TV i prasie, specjalne strony internetowe, video, wydarzenia promujące. Kampanie reklamowe zazwyczaj są świetne, obok tej z Lagerfeldem uwielbiam również promującą kolekcję Victor&Rolf oraz Roberto Cavalli (I am the party):
Współpraca przynosi obopólne korzyści: w dniach sprzedaży kolekcji zwiększa się ruch w sklepie. Marka zyskuje lojalność klientów przez oferowanie unikalnych produktów a także umacnia swoją pozycję trendsettera na rynku. Wiadomość o kolaboracji zawsze wywołuje szum w mediach. Projektant może zainteresować sobą konsumentów z innych segmentów, dotrzeć do innej grupy targetowej niż dotychczas. Niektórzy poprzez obecność designerskich ubrań w niedrogim sklepie mogą zapoznać się z jego projektami i kupić coś markowego za niewielką cenę – taki powiew luksusu. Projektanci zazwyczaj zyskują sobie w ten sposób sympatię i nigdy nic nie wiadomo – może nastolatka kupująca sukienkę od Lanvin w H&M za kilka lat stanie się klientką francuskiego domu mody. W czasie kryzysu jest to też sposób na podreperowanie budżetu.
Sonia Rykiel for H&M - fashion show
Sonia Rykiel for H&M
Sonia Rykiel for H&M
Jak na razie negatywnie na temat idei ubrań od wielkich projektantów za małe pieniądze wypowiada się Miuccia Prada – twierdzi, że nigdy nie zaprojektuje dla sieciówki, ponieważ byłyby to tylko gorsze kopie projektów. Uważa też, że wielka moda musi kosztować a niska cena zawsze odbija się na jakości.
Lanvin for H&M
Lanvin for H&M
Lanvin for H&M
Tej jesieni szykuje się wielkie modowe wydarzenie: kolekcję ubrań dla H&M zaprojektuje Donatella Versace. Ma być inspirowana elementami od dawna kojarzonymi z marką, takimi jak skóry, nadruki i intensywne kolory oraz obejmować ubrania damskie, męskie i produkty dla domu (pościel, poduszki). Dom mody opisuje ją jako wytworną i idealną na nadchodzący sezon przyjęć i imprez. Obok ubrań pojawią się też buty i biżuteria. W kolekcji męskiej znajdziemy smoking, paski i biżuterię dla panów. Projekty Versace dla H&M pojawią się w 300 wybranych salonach szwedzkiej sieciówki dokładnie 17 listopada. Świat mody czeka na to wydarzenie z niecierpliwością. Tymczasem w sieci pojawiło się jedno (niestety tylko) zdjęcie z lookbooku Versace dla H&M:Abbey Lee Kershaw w stroju nawiązującym stylistyką do późnych lat 60-tych, ale także charakterystycznego, barwnego stylu Versace. Nie jest to mój ulubiony dom mody, ale jestem bardzo ciekawa tej kolekcji.