Acne to szwedzka marka, która pierwszą kolekcję wypuściła w 1998 roku. Reprezentuje typowo skandynawski, prosty i minimalistyczny styl. W najnowszej kolekcji, na wiosnę 2012, przeplatają się inspiracje czerpane z lat 60-tych i końca lat 90-tych. Z tych drugich mamy gołe brzuchy + niską linię spodni, długość spodni do połowy łydki, bejsbolówki i gwiazdki. Gwiazdki znamy już z jesiennych pokazów, nowością są u Acne te wycięte w materiale – ciekawy pomysł. Z lat 60-tych mamy kolory, color blocking i zgeometryzowane fasony. Kolekcja ma jakby dwie twarze, i jedna zdecydowanie bardziej mi się podoba. Mówię o konstrukcyjnych fasonach, minimalizmie i prostocie formy. Skórzane kurtki i spodnie, stylizowane na stroje dla motocyklistów, z białymi wstawkami i gwiazdkami kojarzą mi się z kurtkami jakie noszone były właśnie pod koniec lat 90-tych i nawet wtedy mi się nie podobały.
Acne Spring 2012
Acne Spring 2012
Paleta kolorów jest dość ograniczona i stonowana, choć pojawia się pomarańcz, róż, błękit, kolor curry i cynamonu. Biel nadal jest w modzie i obserwując wiosenne pokazy możemy wnioskować, że szybko się to nie zmieni. Tym, co nieco mnie zdziwiło są płaskie buty na nogach modelek. Sprawiają, że sylwetki prezentują się ciężej, niż przy butach na obcasie i działa to trochę na niekorzyść zestawów. Szczególnie w przypadku połączenia z przykrótkimi spodniami (nie załączam zdjęć zestawów, które wydaja mi się wyjątkowo nieudane, tylko te, w których coś mi się spodobało, jeśli ktoś jest fanem marki polecam obejrzenie całej kolekcji). Plus jest taki, że oglądając modelki nie nabawimy się kompleksów, i tak nie są przesadnie szczupłe, niektóre mają raczej dość masywną (jak na modelki oczywiście) budowę, a płaskie obuwie nie wydłuża im dodatkowo nóg. Szwedzka firma stawia na naturalny, niewymuszony look. Choć oglądanie pokazu nie dostarcza takich doznań estetycznych jak u projektantów, którzy promują wygląd glamour (niebotyczne szpilki, starannie ułożone włosy i mocne makijaże) jestem za. W idealnym świecie wielkich projektantów nie bolą nogi, chodniki są idealnie proste i nie trzeba podbiegać do autobusu, rzeczywistość wygląda jednak inaczej, miło więc zobaczyć wygodne buty na wybiegu.
Acne Spring 2012
Acne Spring 2012
Najbardziej w tej kolekcji podobają mi się uproszczone fasony płaszczy, marynarek i spódnic. Piękny jest minimalistyczny płaszcz w kolorze curry, spódnica w tym samym kolorze, krótkie melanżowe sweterki, połączenia bieli z czernią i cynamonem oraz rozkloszowane spódnice. Niektóre zestawy w ogóle mnie nie przekonują, ale może zmienię zdanie gdy zobaczę poszczególne ubrania w sklepie na wieszaku.
Lanvin to jeden z moich ulubionych projektantów, nie wiem, czy nie ulubiony. Jeden z niewielu, u którego właściwie zawsze podoba mi się wszystko i mogłabym zgarnąć do swojej szafy wszystkie kreacje z wybiegu i po prostu nosić. Często bowiem jest tak, że coś jest fajne, ale tylko na pokazie, bo gdzie to założyć, bo jednak nie do końca, bo podoba mi się na kimś, ale siebie w tym nie widzę. U Lanvina jest kobiecość i wyrafinowanie połączone z prostotą. Główny projektant marki, Alber Elbaz w swoich pracach chętnie podkreśla talię i kocha drapowania, a są to jedne z moich ulubionych elementów w ubraniach. Wybiera dość stonowane kolory, często neutralne lub pudrowe, przygaszone. Lubi jedwab i skórę, zazwyczaj jest oszczędny we wzorach i nadrukach. Oglądając te projekty niekiedy dziwię się, jak bardzo zgodne są z moją wizją elegancji i szyku, zmysłowości i kobiecości, naprawdę chciałabym poznać głównego projektanta.
Kolekcja Lanvin na jesień 2011
Inne charakterystyczne elementy to asymetryczne ramiona i rękawy (jedno odkryte ramię) oraz częste ozdobne formy na ramionach, falbanki i inne kobiece detale. Geniusz Elbaza polega na tym, że fantazyjną falbanę równoważy prostą formą i uzyskuje efekt wyrafinowany, daleki od falbankowego banału. Bawi się formą, ale unika przesytu, jego kreacje są luksusowe, ale do noszenia. Piękne, kobiece sukienki możemy założyć na spotkanie, randkę, imprezę, nie tylko jeśli obracamy się w świecie mody. Potrafi cudownie uwydatnić kobiece piękno, jego stroje mimo wyrafinowanych form i detali nie przytłaczają noszącej je kobiety. Podkreślają sylwetkę, ale nie są zarezerwowane wyłącznie dla wychudzonych modelek. I za to kobiety go pokochały.
Kolekcja Lanvin na wiosnę 2011
Kolekcja Lanvin na wiosnę 2011
Kolekcja Lanvin na jesień 2010
Kolekcja Lanvin na wiosnę 2010
Sam Alber Elbaz jest nieśmiały, komplementy go zawstydzają. Stoi zawsze trochę z boku, choć lubi ludzi i mówi, że to oni dają mu energię. Unika rozgłosu, skandali, dużo pracuje i lubi robić wszystko sam. Nie ukończył słynnej szkoły dla projektantów. Urodził się w Maroku, dorastał w Izraelu. Pracował dla Guy Laroche’a, potem projektował w domu mody Yves Saint Laurenta. Posadę głównego projektanta w podupadającym wówczas domu mody Lanvin objął w 2001 roku. Nie miał łatwego zadania, marka od dawna nie wypuściła dobrej kolekcji i powoli odchodziła w zapomnienie, mimo długiej tradycji. Lanvin jest bowiem najstarszym ciągle działającym domem mody (od 1889 roku). Dzięki Elbazowi w ciągu ośmiu lat o Lanvin znowu zrobiło się głośno. Gwiazdy go uwielbiają, kolekcje dobrze się sprzedają a jego pomysły niezwykle chętnie i szybko kopiowane są przez sieciówki. W 2007 roku otrzymał Legię Honorową za zasługi dla francuskiej mody, a nie zdarza się to często. Współpracował z markami H&M i Acne, projektując charakterystyczne dla siebie wyrafinowane ubrania w cenach dostępnych dla każdego. Z Acne stworzył kobiece i szykowne stroje z cienkiego dżinsu, z H&M kolekcję koktajlowych sukienek i dodatków (więcej o współpracy tu). Projektant opiera się trendom, co sezon powraca do tego, co w modzie lubi najbardziej, do swojej wizji pięknych, luksusowych strojów, które nadają się do noszenia i nie wychodzą z mody po kilku miesiącach. Alber Elbaz kocha piękno i kocha kobiety. One odwzajemniają się tym samym. Jaka jest kobieta Lanvin? Elegancka, klasyczna, kocha modę, ale nie jest jej niewolnicą.
Alber Elbaz po pokazie kolekcji na wiosnę 2012
Kolekcja na wiosnę 2012 jest pełna pięknych projektów, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że nie jest typowo wiosenna poprzez ciemne kolory i skromne formy. Dominuje prostota, jest sporo wariacji na temat małej czarnej i zestawów utrzymanych w minimalistycznym stylu. Wygląda to bardziej jesienno-zimowo, momentami jest mrocznie, momentami elegancko i klasycznie. Projekty charakteryzują się oszczędną formą, widać, że Elbaz nie dał tak do końca upustu fantazji jak to bywało w przypadku efektownych, kobiecych sukien z poprzednich kolekcji. Nawet gdy znajdujemy trochę koloru, to jest on przygaszony: beż, oliwka, błękit, fiolet. Reszta to dużo czerni i grafitu. W dodatkach pojawiają się charakterystyczne dla Lanvin owady i motyw krzyża noszony do kreacji w nieco rockowym stylu, niektóre suknie wyszywane są też błyszczącymi elementami. W kolekcji znajdziemy kilka półprzezroczystych sukien z ciekawymi udrapowaniami na dekolcie i to w zasadzie jedyna większa ekstrawagancja. Nawet jeśli nic mnie specjalnie nie zaskakuje (jak dla mnie kolekcja wypada blado w porównaniu do poprzedniej, czyli aktualnej, na jesień 2011) to i tak znajduję tu moje ulubione elementy i wszystko chętnie bym założyła.
Coraz więcej zdjęć kolekcji zaprojektowanej przez Donatelle Versace dla H&M przedostaje się do pracy i sieci oczywiście. O współpracy H&M z Versace oraz ogólnej idei kooperacji z projektantami więcej przeczytacie tutaj. Na fotografiach możemy zobaczyć to, co jest kwintesencją stylu włoskiej marki: żywe kolory (pomarańcz, róż, szmaragd, żółć turkus), błyszczące akcenty, skóra, ćwieki, barwne nadruki, motywy kwiatowe oraz charakterystyczny, graficzny motyw, symbol domu mody. Wszystko bardzo glamour i sexy – w ciuchach Versace nie da się przejść niezauważonym. To esencja włoskiego stylu, radości życia i zabawy, tego wszystkiego co uwielbiał Gianni. Trochę fasonów nawiązujących do lat 60-tych i dużo przepychu lat 80-tych, złotego czasu Versace. Bajecznie kolorowe nadruki i wściekłe kolory prezentują się bardzo efektownie, ale moją uwagę bardziej zwraca połączenie czerni i złota (to także bardzo typowy dla Versace duet) i mała czarna nabijana ćwiekami (ten model miała już na sobie Anna Dello Russo na pokazie Balmain). Podobne mini z ćwiekami występują też w innych kolorach. Ja zakochałam się w kremowej i jest to rzecz z tej kolekcji, którą naprawdę chciałabym mieć. Czy warto brać wolne 18. listopada? A może należy przygotowywać już śpiwór i termos? Oceńcie same.
ELLE UK
ELLE UK
ELLE UK
Vogue Russia
ELLE Russia
A co w sklepach? Kolejna odsłona Concious Collection, tym razem na jesień. Ale niestety nie w polskich. Nie mam pojęcia dlaczego kolekcja jest niedostępna w naszym kraju. Ideą Concious Collection jest wykorzystanie materiałów przyjaznych środowisku: organicznej bawełny, lnu, wełny z recyklingu, organicznych włókien konopnych. Kolekcja poza tym, że jest „zielona” jest także bardzo modna i idealna na jesień. Lookbook ogląda się z prawdziwą przyjemnością: modelki w zestawach prezentują się świetnie (szczególnie śliczna Frida Gustavsson) a ubrania będą idealne zarówno dla miłośniczek mody jak i kobiet szukających po prostu ładnych zestawów do pracy, tym bardziej, że kolekcja jest spójna i właściwie wszystko da się razem dowolnie mieszać i zestawiać.
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
H&M Concious Collection Fall 2011 Lookbook
Motywem przewodnim jest romantyczny folklor: w duchu vintage, trochę nostalgicznie i bardzo kobieco. Charakterystycznym wzorem są nieco rozmyte, jakby namalowane na płótnie kwiaty w jesiennych, bogatych barwach. Podobne lansuje w tym sezonie Lanvin, ale choć jest to jeden z moich ulubionych domów mody i tak nie widzę się w kwiatach. Ale to nie oznacza, że kolekcja nie jest dla mnie, ponieważ poza kwiecistymi spódnicami, butami, torebkami a nawet poduszkami i narzutami na łóżko, w kolekcji znajdziemy piękne, haftowane bluzki, szorty, wełniane płaszcze i świetne sweterki. No i koronkowe spódnice i sukienki w stylu retro. Wszystko to w podstawowych kolorach: beż, biel, czerń, szarość. Ceny są nieco wyższe niż zazwyczaj w szwedzkiej sieciówce, ale cały czas przystępne. Poniżej moje ulubione sztuki z tej kolekcji:
Czy materiały przyjazne środowisku to przyszłość mody? Mam nadzieję, że H&M dalej będzie tworzyć tego typu kolekcje, szczególnie, jesli będą tak udane, jak powyższa.
Na kolekcję Balmain na wiosnę i lato 2012 czekałam z niecierpliwością. Głównie za sprawą zastąpienia dotychczasowego dyrektora kreatywnego - Christophe Decarnina przez Oliviera Rousteinga. Ale na wybiegu wielkich zmian nie było – kolekcja utrzymana jest w charakterystycznym dla Balmaina klimacie - marynarki, spodnie, spódnice mini, białe koszule. Kolejną powtórką jest złoto – pojawia się go bardzo dużo. Intensywny połysk Balmain lansuje już od kilku sezonów i nie jest to żadnym zaskoczeniem, szczególnie, że pojawia się w wielu wiosennych kolekcjach. Nowe są wzory – w nieco azteckim stylu, idealne na lato.
Balmain Spring 2012
Pojawia się też trochę kowbojskich inspiracji, sporo skóry i dżinsu. W spódnicach i spodniach nowością jest wysoki stan, w typowej dla marki sylwetce dominowały niskie biodrówki. Paleta kolorów jest dość ograniczona: czerń, biel, złoto. I to za co kochamy Balmaina: na pozór proste zestawy z koszulą lub t-shirtem o rockowym charakterze. Na uwagę zasługuje biżuteria – duże bransolety noszone na obydwu nadgarstkach.
Balmain Spring 2012
Kolekcja nie jest rewolucyjna – za sprawą powtarzalnych elementów i oczywistych trendów (np. złoto), ale miło się ją ogląda i, właściwie jak zawsze w przypadku tej marki – chętnie widziałabym większość zaprezentowanych zestawów w swojej szafie. Inspirujący jest look modelki w czarnych skórzanych spodniach i białej górze ozdobionej aplikacji, wzorzyste mini i szorty oraz skórzana spódnica maxi z rozporkiem.
Mam ostatnio mnóstwo roboty i nie jestem w stanie poświęcić tygodniom mody tyle czasu, ile bym chciała, ale będę co jakiś czas przedstawiać te, które, jak mi się wydaje, godne są uwagi. Jednym z tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć był pokaz Donny Karan. Takie kolekcje na wiosnę lubię – żadnych kwiatków, pasteli i innych oczywistości, zamiast tego ciepłe kolory i eleganckie fasony. Klasyczne barwy: biel i czerń połączone z ciepłym beżem i brązem. Ciekawe, kontrastowe, geometryczne łączenia kolorów, fasony przy ciele, trochę drapowań, skóry i afrykańskich inspiracji. Pojawia się też trochę wiosennego koloru – pomarańcze, zielenie, ale wszystko nieco przygaszone.
Donna Karan Spring 2012
Donna Karan Spring 2012
Kolekcja zaprezentowana w Nowym Jorku inspirowana jest Afryką i z niej czerpie wzory i nadruki na tkaninach. W tym samym stylu są dodatki: naszyjniki, bransolety, buty: drewno, skóra, kolory ziemi. Sukienki mają fasony nieco podobne do tych Herve Leger i nie pojawia się właściwie żadna nowa sylwetka, ale muszę przyznać, że większość prezentowanych strojów bardzo chętnie widziałabym w swojej szafie. Na wybiegu znalazłam też jeden z moich ulubionych trendów – odkryty brzuch.
Donna Karan Spring 2012
Wzorzysta spódnica z wysokim stanem plus krótki top, przypominający konstrukcją stanik – ten zestaw bardzo przypadł mi do gustu. Nosiłam już coś podobnego mijającego lata i widzę coraz więcej tego typu zestawień, chociażby na pokazie Topshop Unique na wiosnę 2012 – kolekcji baaardzo inspirowanej późnymi latami 90-tymi. Smoki i motywy ezoteryczne na ubraniach, róż, błękit, złoto, jasny dżins…- to wszystko przypomina modę, która zapanowała ok. roku 1998 i trwała przez jakieś 4-5 lat. Oprócz smoków były jeszcze chińskie znaki, sporo elementów inspirowanych wschodem, małe topy i gołe brzuchy – to z kolei zaczerpnięte z kultury hip-hop.
Topshop Unique Spring 2012
Pokaz Topshop Unique był dość zaskakujący, ale cóż, moda wraca, elementy, które do niedawna były szczytem złego gustu na powrót stają się trendami. Może jeszcze zbyt awangardowymi, ale czas pokaże, czy ulica je podchwyci.
Jednym z plusów oglądania pokazów na przyszły, bardzo odległy jeszcze sezon jest możliwość przewidzenia, w który z obecnych trendów warto inwestować, a jakie raczej sobie odpuścić bo i tak zaraz przeminą. Tak więc pierwszy z wniosków jakie nasuwają się po prześledzeniu kilku pokazów z nowojorskiego tygodnia mody jest następujący: połysk będzie towarzyszył nam również latem, więc jeśli jeszcze wahacie się czy skusić się na błyszczący ciuch, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jest to dobry pomysł. W końcu nie od dziś wiadomo, że pieniądze najlepiej lokować w złocie. Taaak, niewiele pokazów przebiegło bez ostentacyjnego wejścia połysku, zdominował on pokazy Marca Jacobsa, Ralpha Laurena czy Hevre Leger. Co prawda błyszczące materiały bardziej pasują mi do sezonu jesienno-zimowego: srebro kojarzy się z zimowym krajobrazem, złoto jest za toidealne na imprezy towarzyszące okresowiimprez: Andrzejki, przyjęcia świąteczne, Sylwester, karnawał – to wszystko świetne okazje, żeby lśnić. Na wiosnę chętniej wybieram lekkie, zwiewne materiały w naturalnych lub żywych kolorach. Ale wielu projektantów lansuje połysk na nadchodzącą wiosnę.
Marc Jacobs Spring 212
Kolekcja Marca Jacobsa nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, niektóre lśniące elementy były delikatne i ładne, ale zdecydowanie bardziej lubię połysk w jego klasycznych barwach: złotej i srebrnej oraz czarnej, gdy materiał przypomina skórę. U Jacobsa pojawił się połysk w różnych kolorach, np. błękicie, zieleni, pojawiły się też szmaragdowe elementy. Wygląda więc na to, że morskie barwy także zostaną z nami nieco dłużej. Pojawiło się kilka konstrukcji wyglądających jakby były z folii, łańcuchów na choinkę i ceraty, które zupełnie do mnie nie przemówiły. Najbardziej ujęły mnie stroje z jasnych, delikatnych tkanin, z przejrzystymi wstawkami.
Calvin Klein Spring 2012
Na pokazach Calvina Kleina królował minimalizm, typowy dla marki, ale ta kolekcja wyjątkowo kojarzy mi się z prostotą niczym z lat 90-tych, czyli okresu z którego pochodzi kultowy look Kleina. We wszystkich tych rzeczach łatwo wyobrazić sobie młodą Kate Moss i przenieść się w świat minimalistycznej stylistyki, zapachów unisex i panowania subkultury grunge. Na wybiegu pojawiło się wiele ubrań w kolorach nude, nieraz prawie nie odróżniających się barwą od skóry modelek. Błyszczące sukienki wyróżniają się na tle cielistej, subtelnejreszty.
Ralph Lauren Spring 2012
Ralph Lauren Spring 2012
Ralph Lauren 2012
Kolekcja Ralpha Laurena to hołd złożony ikonom kina z początku XX. Wieczorowe kreacje, długie suknie ozdobione piórami lub boa z piór, delikatne tkaniny, sporo pasteli i, ponownie połysk. Czasem jako połyskujący materiał, czasem jako cekiny i koraliki wyszyte na materiale. Mocno widać inspirację latami 20-tymi. Jest to kolekcja w której znajdziemy mnóstwo sukienek idealnych na tzw. wielkie wyjścia oraz kreacji wprost stworzonych na czerwony dywan.
Herve Leger by Max Azria Spring 2012
Herve Leger by Max Azria Spring 2012
Herve Leger to kolejny pokaz zdominowany przez styl glamour – typowe dla tej marki bandażowe sukienki występują teraz głównie z odcieniach srebra i złota. Na uwagę zasługują misterne, delikatne konstrukcje od których nie można oderwać oczu. Nowością są antyczne inspiracje – w fasonach i detalach sukienek oraz dodatkach – takich jak buty rzymianki.
Michael Kors Spring 2012
Kolejnym trendem, który zadomowił się na dłużej jest biel – była z nami zeszłej wiosny, została na jesień, zimę i nadal ma się dobrze – pojawia się w wielu kolekcjach. Jeśli zastanawiacie się czy kupować coś z motywem wężowej skóry obejrzyjcie pokaz Michaela Korsa. Projektant zabrał widzów do dżungli: modelki i modele ubrani jak na safari, ubrania w odcieniach khaki i innych kolorach ziemi, biżuteria z kłów upolowanych zwierząt, pióra oraz, typowe gdy pojawia się temat Afryki: nadruki zwierzęce. W tym także skóra węża, hit tegorocznej jesieni.
Podsumowując: połysk, biel i motyw wężowej skóry tak modne tej jesieni będą również na czasie wiosną 2012. Ponownie z odcieniami nude. Jeśli nie przekonałyście się do tych trendów, macie jeszcze sporo czasu. Dobrym okresem na eksperymenty z połyskiem jest zawsze koniec roku. Więcej na temat jak nosić połysk, tu: Jak oswoić połysk?
A na koniec moje ulubione sztuki z pokazów o których pisałam powyżej: